Jakie wybrać i jak regulować zawieszenie gwintowane?

Wymiana standardowego zawieszenia na zawieszenie sportowe to taki rodzaj tuningu, który w Polsce zdaje się nie mieć uzasadnienia. Wszechobecne ubytki w drodze, zmiany nawierzchni, koleiny i progi zwalniające oraz nierówne torowiska skutecznie odbierają komfort jazdy takim samochodem. Mimo to, cieszy się on dużą popularnością a wrażenia wizualne są warte każdych pieniędzy. Często bardzo popularne modele, które widzimy codziennie na drogach do znudzenia, po wymianie felg na większe i obniżeniu zawieszenia zmieniają zupełnie postrzeganie samochodu. Warto pamiętać o jednym, o czym pewnie często zapominają młodzi klienci Waszych warsztatów. Ważniejsze jest bezpieczeństwo podczas prowadzenia takiego pojazdu, niż jego super prezencja pod uczelnią, bo w najgorszym wypadku, jego samochód może bardzo ładnie prezentować się w rowie. Jeżeli klient zdecyduje się na zmianę zawieszenia najniższym kosztem, warto podzielić się z nim swoim doświadczeniem, a jeżeli temat ten jest Wam obcy, to warto posłuchać kogoś, kto zgłębił go bardziej.

Z doświadczenia wiemy, że nie każdy warsztat do którego umawiamy klientów podejmuje się regulacji zawieszenia gwintowanego, a jest to konieczne po jego zamontowaniu. Producent zawieszenia Bilstein zaprasza na krótki materiał, w którym przedstawiono montaż takiego zawieszenia na przykładzie Volkswagena Golfa V.

Informacje odnośnie regulacji zawieszenia i jej wpływu na bezpieczeństwo jazdy możecie poszerzyć oglądając materiał od Miłośników czterech kółek, gdzie dodatkowo dzielą się informacją na temat konserwacji tego typu zawieszenia, aby niemały wydatek nie okazał się porażką po pierwszej porządnej zimie.

A na zakończenie to co najważniejsze – czyli jak zachowuje się samochód z obniżonym zawieszeniem w przypadku gdy droga jest równa. Zapraszamy do materiału Auto Accessories Garage, gdzie dokonano porównania przejazdów BMW e90, przy różnych typach zawieszenia.

Z naszej strony możemy powiedzieć Wam, że zdarza nam się umawiać klientów na montaż takiego zawieszenia, jak również na jego jak najszybszy demontaż, po zmianie właściciela pojazdu. A jak sytuacja wygląda w Waszych warsztatach? Czy mamy tu fanów gwintu i jazdy na glebie?

Turbinka do dolotu? tanie tuningowanie!

Nie ma chyba na świecie kierowcy, który nie chciałby zwiększyć mocy swojego silnika – nie licząc tych, co jeżdżą tylko na grzyby i do kościoła, oraz tych, których samochody zrywają asfalt jeszcze na trzecim biegu. O ile kiedyś asortyment elementów „ubogacających” nasz samochód w dodatkowe właściwości był ubogi i mechanik skazany był na kreatywne myślenie i odrobinę zdolności, tak teraz rynek zalany jest masą gadżetów, mniej lub bardziej skutecznych. Jak to z reguły w życiu bywa, jak coś jest dobre, to kosztuje. Tak samo tuning samochodu może pochłonąć połowę wartości samochodu, a nawet przekroczyć ją kilkukrotnie, jeżeli właściciela poniesie fantazja. Mimo to, jesteśmy pewni, że prędzej czy później zjawi się u Was właściciel samochodu z tanim gadżetem, który rzekomo ma zrobić z jego 2 litrowego silnika rasowe M3 od BMW. Przeglądając jeden z kanałów YouTube poświęcony mechanice samochodowej natknęliśmy się na turbinkę do dolotu. W tym przypadku stosowana do silników benzynowych. Pomysł niby nie taki nieracjonalny. W końcu, w przypadku samochodów o zapłonie samoczynnym niewyposażonych w turbodoładowanie ciężko mówić o zrywaniu asfaltu, czy zostawianiu opon na światłach. Dostarczenie większej ilości powietrza do silnika pozwala dostarczyć większą ilość paliwa i w efekcie uzyskać przyrost mocy. W tym gadżecie jednak chodzi o polepszenie mieszania paliwa z powietrzem w silniku benzynowym. Zobaczcie co z tego wyszło w materiale od „Miłośnicy czterech kółek – zrób to sam”.

Musicie przyznać, że nie wygląda to dobrze. A jak by to było, gdyby jednak turbinka ta zasilana była elektrycznie? No właśnie… Okazuje się, że Panowie z „Mighty Car Mods” sprawdzili to już 5 lat temu w odległej Australii. Z racji tego, że Pan Marty i Pan Moog są numerem jeden w kwestii doradztwa z mechaniki DIY (Do It Yourself) – zrób to sam,  na YouTube zaproponowali inny sposób zwiększenia mocy w samochodzie 😉 Materiał w wersji angielskiej, z dostępnymi angielskimi napisami po uruchomieniu w prawym dolnym rogu, znacznie ułatwiającym zrozumienie „What are they talking about?” 🙂

Jak zawsze czekamy na Wasze komentarze. Czy mieliście już okazję montować podobne urządzenie i jakie były tego efekty?

Twój warsztat nie odnawia reflektorów? – Zobacz jakie to proste!

Obecna pora roku i warunki na drodze nie dają nam wyboru. Od jakiegoś czasu mamy ten okres w roku, kiedy konieczne jest ciągłe stosowanie świateł mijania, ze względu na bezpieczeństwo własne i innych użytkowników dróg. Mimo, że najkrótszy dzień w roku minął, to nadal ciemno robi się późnym popołudniem, a warunki pogodowe w większości kraju zapewniają nam głównie deszcz i błoto. Prawdziwa zima widocznie czeka na nowy rok, a ten nadejdzie już za chwilę. Zastanawiamy się, czym kierują się ludzie, którzy w taką pogodę jeżdżą z wyłączonymi światłami? Czy to zwyczajne przyzwyczajenie do okresu letniego i zapominalstwo, czy może wstyd z powodu zmatowiałych, ledwo świecących reflektorów? Koszt nowego zestawu lamp bez problemu potrafi przekroczyć 1000 zł, co może skutecznie zniechęcić klienta, który zacznie szukać informacji jak zrobić to taniej. Może to idealny moment, aby zaproponować mu odświeżenie jego starych reflektorów i zatrzymać u siebie i klienta i część jego gotówki? 😉 Jeżeli chcielibyście pomóc klientom z tym problemem i niskim kosztem zachęcić ich do zwiększenia bezpieczeństwa na drodze, polecamy zapoznać się z materiałem przygotowanym przez Miłośnicy czterech kółek – zrób to sam.

Jak zawsze czekamy na Wasze opinie! Czy uważacie że takie przedłużanie życia reflektorów ma sens? Na jaki czas wystarcza taki zabieg? Czy w ogóle klienci zlecają Wam takie prace?